Od kryzysu do kryzysu
W lata siedemdziesiąte mieszkańcy Barlinka i okolic wkraczali pełni obaw
i niepokoju. Cóż, to zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Szczecina, jednego
z głównych ośrodków robotniczego protestu i tylko godzina drogi samochodem.
Hasło „Pomożemy!” rozbrzmiewało jak Polska długa i szeroka, a ludzie znowu
uwierzyli w możliwość zmian na lepsze.
W ciągu pierwszego roku rządów Edward Gierek odwołał podwyżkę cen,
podwyższył najniższe pensje, emerytury, zasiłki rodzinne i poziom wynagro-
dzeń, a także zamroził ceny żywności na 2 następne lata. Zanim one minęły,
skasował obowiązkowe dostawy produktów rolnych dla państwa. Wydawać się
mogło, że wreszcie nastał czas zaprowadzania zdrowego ładu w gospodarce.
Także na Zebraniach Przedstawicieli Banku Spółdzielczego w Barlinku rozgo-
rzały dyskusje. O „polityce” – np. co na to powie władza, jakbyśmy nie dali
pieniędzy z nadwyżki bilansowej do Warszawy, a przeznaczyli na naszą szkołę
albo straż pożarną? I o kredytach – np. wszystkie już podzielone, a tu pasze
podrożały i mamy w takim razie wybić stado?
Podczas Zebrania w 1972 roku rolnik Henryk Czerniawski wystąpił z wnios-
kiem, aby nie żądać od sołtysa zaświadczeń o celowości przeznaczania pożyczek
tłumacząc, że „rolnicy i tak kombinują na różne sposoby i takie zaświadczenie
nic nie znaczy. Dałem np. zaświadczenie dla Stanisława S., że kupił on krowę
od swego brata Jerzego. On po kilku dniach odprowadził krowę do brata, a ja
znalazłem się w nieprzyjemnym położeniu”. Na to Jakub Rychlik z Będargowa
uznał za potrzebne powołanie „trójek”, które przeprowadzałyby szczegółowe
rozpoznanie w terenie i informowały SOP o celowości udzielania kredytów.
Jak widać ta sprawa mobilizowała kreatywną wyobraźnię zarówno dłużników,
jak i ludzi, którzy chcieli zapobiec nadużyciom. W propagandzie tamtych cza-
sów w odpowiedzi natychmiast zostało ukute hasło „Polak potrafi”, które mia-
ło również swój pejoratywny podtekst.
Oczywiście w oficjalnych dokumentach autentyczna „twórczość Polaków”
była przemilczana, a podjęte przez Zebranie Przedstawicieli decyzje co do
głównych kierunków działalności Banku zapisano w nudny oficjalny sposób:
„- Upowszechnić tani i dogodny kredyt na produkcję bieżącą, oprocentowa-
ny w wysokości 3% oraz zapewnić sprawne kredytowanie zakupu środków pro-
dukcji, głównie nawozów, pasz treściwych, nasion oraz usług produkcyjnych
świadczonych przez kółka rolnicze i międzykółkowe bazy maszynowe – stoso-
wać w szerszym zakresie” (…), „- pogłębiać współpracę SOP z Radami Gro-
madzkimi (…) itd. itd.”, „- w zakresie gromadzenia wkładów oszczędnościowych
– zobowiązać Bank Spółdzielczy do oddziaływania (…)”. Zobowiązano także
Radę i Zarząd do pełnej realizacji tych postanowień, nie przejmując się wca-
le, iż używanie zwrotów „współpracę SOP” czy „zobowiązać Bank” demaskuje
jako źródło jakiś dokument z Centralnego Związku SOP. Już wtedy – jak widać
– posługiwano się metodą „kopiuj i wklej”.
Autorskim pomysłem barlineckiego Banku było maksymalne gromadzenie
depozytów pozwalających ustanawiać własne zdolności kredytowe, nie brać
kredytów refinansowych z Banku Rolnego, a dzięki temu uniknąć jego limitów
52