GBS Bank - page 15

w formie bezgotówkowej kredyty na zakup artykułów trwałego użytku w sys-
temie sprzedaży ratalnej. Coraz bardziej wzbogacane też były formy oszczę-
dzania. Do najbardziej atrakcyjnych należały książeczki oszczędnościowe pre-
miowane premiami pieniężnymi i ciągnikami rolniczymi Ursus. W barlineckim
Banku gromadziły także swoje oszczędności spółdzielnie uczniowskie i szkolne
kasy oszczędności rywalizując o liczne nagrody fundowane przez Bank w orga-
nizowanych przez niego konkursach.
W końcowych latach sześćdziesiątych na Walnych Zebraniach delegatów
Banku w Barlinku podejmowano kwestie pomocy kredytowej dla rolników
w powiązaniu z planami rozwoju rolnictwa gromadzkich rad narodowych i kó-
łek rolniczych we współdziałaniu ze spółdzielniami zaopatrzenia i zbytu oraz
innymi instytucjami rolnymi. Było to zjawisko zupełnie odwrotne niż na zebra-
niach, które odbywały się 15 lat wcześniej, gdy przedstawiciele tych samych
firm obrzucali się wzajemnie oskarżeniami.
Zupełną nowością w ofercie Banku było celowe oszczędzanie na budow-
nictwo mieszkaniowe, co wskazywało, że Bank może wychodzić naprzeciw
potrzebom społecznym, że przestał być wyłącznie punktem obsługi rolnic-
twa. Tę samodzielność podkreśliła jeszcze decyzja o utworzeniu filii Banku
w Pełczycach, których tereny miały dobre zaplecze rolnicze i obsługiwa-
no tam coraz więcej klientów. Utworzenie Oddziału w Pełczycach, który
w późniejszych latach osiągnął około 30% kredytów we wspólnej puli całe-
go Banku, było potwierdzeniem aspiracji i możliwości rozwoju barlineckich
spółdzielców.
W drugiej połowie lat sześćdziesiątych stało się już jasne, że spółdzielczość
bankowa nie może liczyć na dalsze poszerzenie zakresu samodzielności. Biu-
rokratyczna machina produkowała coraz to nowe zadania i wskaźniki, gdyż
Bank Rolny i NBP najwyraźniej źle przyjmowały, fakt że zaczęły im znikać ekipy
posłusznych wykonawców poleceń. Chociaż usiłowały zwiększyć stopień szcze-
gółowości zlecanych „zadań państwowych najwyższej rangi”, to w ich wykony-
wanie angażowali się tylko ci, którzy musieli.
Kompletnym fiaskiem zakończyła się np. akcja wprowadzania rozliczeń
bezgotówkowych. Po długich namowach deklaracje o zgodzie na bezgotów-
kowe rozliczenia podpisało zaledwie 64 rolników. Okazało się, że posiadacze
takich specjalnych rachunków w większości ochoczo skorzystali z możliwoś-
ci zadłużenia się i tworzyli debet na kontach. Kiedy jednak przychodziło
do jego spłaty należnościami za sprzedane produkty rolne dostarczone do
uspołecznionego skupu, okazało się, że potrafili „załatwić” sobie wtedy wy-
płaty w gotówce, pozostawiając nadal zobowiązania na kontach i to ponad
dozwolone 4 miesiące. Usiłowano więc usztywnić dyscyplinę finansową
w roku następnym, ale i to się nie sprawdziło. Centralne zarządzanie nie by-
ło dobrym sposobem ani na zapewnienie stabilnego wzrostu produkcji, ani
na zrównoważenie gospodarki. Sięgnięcie po podwyżki cen dla zrównowa-
żenia rynku, zwłaszcza żywności, wywołało kolejny kryzys polityczny na naj-
wyższych szczytach władzy, a na poziomie takim jak Barlinek – oznaczało ko-
lejny okres niepewności.
51
Zjazd Delegatów w 1961 roku. Pierw-
szy z lewej, Jan Czajka – kierownik Ban-
ku, prezes Zarządu w latach 1961-1975
1...,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14 16,17,18,19,20,21,22,23,24,25,...76
Powered by FlippingBook